Tag Archives: przeziębienie

Liść oliwny – śródziemnomorska gorycz o słodkim działaniu

Liść oliwny – śródziemnomorska gorycz o słodkim działaniu

Chorwackie owce w przydomowym „oliwnym” ogrodzie

Oliwka europejska słynie przede wszystkim z oliwek i tłoczonej z nich oliwy. Mimo światowej popularności nie każdy je jednak lubi. Ja przekonałam się do oliwek całkiem niedawno, jedząc je w śródziemnomorskim kraju, ze słonej zalewy, prosto ze słoiczka. Takie z pestką w środku. Ślinka mi cieknie na samą myśl. Teraz lubię wszelkie oliwki, dodaje do wielu potraw, jednak najlepsze są te z pestką w środku, np. ciemne oliwki z Kalamaty. Mniam! Oczywiście każdy je co lubi. Właściwości oliwy z oliwek, szczególnie tej ekstra virgin są również nie do przecenienia. Bogata w kwasy tłuszczowe jednonienasycone super wpływa na nasz układ krwionośny. Systematycznie spożywana obniża między innymi cholesterol.

Ale ten wpis będzie pewnie dla części z Was zaskakujący – dotyczyć będzie leczniczych właściwości liści drzewa oliwnego! Co ciekawe stosowanych w tradycyjnej medycynie europejskiej od prawie dwóch stuleci. Początkowo herbatę z liści parzyli żołnierze podczas wojny hiszpańskiej na początku XIX wieku. Stosowali ją przy przeziębieniu i gorączce. Profilaktyka picia naparu z liści była popularna wśród Brytyjczyków wracających z kolonii w krajach tropikalnych. Już wtedy podejrzewano, że tajemnica musi tkwić w gorzkim smaku rośliny. Rzeczywiście tak jest! Głównym składnikiem aktywnym jest oleuropeina – gorzki irydoid. Odkryto go na początku kolejnego stulecia.

Drzewo oliwne

Drzewa oliwne pochodzą z krajów śródziemnomorskich. Dzikie drzewka to po łacinie Olea europaea ssp. sylvestris, mają bardziej smukłe liście; natomiast na całym świecie uprawia się kultywary podgatunku Olea europaea ssp. sativa. Jest ich ponad 300! W samych Włoszech uprawia się 150 odmian, głównie aby pozyskiwać z nich oliwki i tłoczyć wyśmienitą oliwę. Drzewo to uprawia się we wszystkich krajach, w których klimat jest ku temu odpowiedni, np. w Indiach, krajach południowoafrykańskich, Kalifornii, Brazylii czy nawet Australii.

Stary gaj oliwny

Dzikie drzewa oliwne mogą być bardzo stare. Co utknęło mi w pamięci, niektóre z nich mogą mieć nawet 2 tysiące lat. Byłam kiedyś w gaju oliwnym (takim jak na zdjęciu powyżej), który miał ok. 400 lat – drzewa wyglądały imponująco. Nie dziwi mnie to ani trochę, zważywszy na fakt, że zawarta w każdej części drzewa oliwnego oleuropeina czyni je szczególnie odpornym na wszelkie insekty, bakterie, wirusy i grzyby. Robi się intrygująco? Ah!

Czy widzieliście kiedyś jakie piękne użytkowe przedmioty można wyrabiać z drewna oliwnego?  Charakteryzuje je niesamowita gładkość i żywa barwa, a coroczne przyrosty wyglądają jak zastygła magma.

Magmowy moździeż

Na ludowo

  • Francuzi stosowali liście oliwne przede wszystkim jako lek moczopędny, często robili mieszanki z liśćmi brzozy.
  • Powszechnie znane było zastosowanie przeciwarytmiczne i obniżające ciśnienie oraz przeciwcukrzycowe.
  • Liście oliwne stosowane są także w tradycji medycyny greko-indyjskiej: Unani.
  • Herbatki z suszonych liści stosowano również przy biegunkach.
  • Japończycy zaparzali wrzątkiem suszoną korę i pili ją na reumatyzm, przeziębienie i wszelkie stany zapalane.
  • Z liści gdzieniegdzie robiono papkę, którą przykładano na rany.
  • Natomiast Marokańczycy wykorzystują olejek eteryczny z liści i spożywają go przy zaparciach, bólu wątroby lub jako tonik do włosów.

Na fachowo

Z ekstraktami z liści oliwnych zrobiono liczne badania in vitro ale także badania kliniczne. Podsumowując doniesienia, śmiało można stosować liście oliwne zarówno świeże, ale przede wszystkim suszone.

Trzy sposoby przyjmowania liścia oliwnego:

  1. Dla twardzieli – picie soku wyciskanego z liści – 2 łyżki stołowe dziennie. Smak jest niedoopisania.
  2. Herbata czyli napar: 1 łyżeczka suszonych liści/1 szklankę wrzątku. Parzyć 15 min. Pić max 3 szklanki dziennie.
  3. Kapsułki ze sproszkowanym liściem: 200-400mg/3 razy dziennie. Przyjmować od 2-4 tygodni bez przerwy. Lub kapsułki z ekstraktem przyjmowane według zaleceń na opakowaniu.
  • Godne uwagi są właściwości przeciwwirusowe, gdyż stosowana profilaktycznie oraz w chorobie oliwka wspomaga naszą walkę z patogenami. Znam przypadki osób z niedoborami odporności, które oliwka, przyjmowana w okresie największego narażenia na grypy, skutecznie przed chorobą ochroniła
  • Kolejnym ciekawym zastosowanie jest profilaktyka opryszczki – choroby wirusowe
  • O tym jak silne właściwości przeciwwirusowe ma oliwka dowodzą ostatnie badanie na wirusie HIV – w których pierwsze wyniki okazały się pozytywne!!!
  • Pomaga też przy chorobach kardiologicznych, obniża ciśnienie, przeciwdziała arytmii
  • Zgarnia wolne rodniki – co wywiera szereg pozytywnych efektów w całym organizmie
  • Obniża poziom cukru
  • Dodam jeszcze tylko, że w jednym badaniu wykazano wpływ oliwki na układ endokrynny – hamujący wydzielanie tyreotropiny przez przysadkę mózgową, zwiększający poziom trójjodotyroniny, natomiast produkcja tyroksyny przez tarczyce pozostała bez zmian.

Przeciwwskazania istnieją dwa: unikać liścia oliwnego powinny osoby na niego uczulone oraz te z kamieniami żółciowymi, gdyż działanie oliwki mogłoby je poruszyć i zatkać przewód żółciowy!

Gojnik i jego „kwiatki”

Gojnik i jego „kwiatki”

Gojnik (Mountain tea) w naturze (zdj. ze strony http://shop.balkanherbs.co.uk)

Gojnik to zioło naturalnie występujące na Bałkanach i będące tam rośliną endemiczną, co oznacza, że jego występowanie jest ograniczone i specyficzne dla tego obszaru. Całkiem niedawno pojawił się na polskim rynku i zdobywa coraz większą popularność, spotkać można go nawet w niektórych marketach. Niestety wydaje mi się, że informacje o właściwościach gojnika są mało rozpowszechnione i dość lakoniczne, przywodzące na myśl definicję „zioła na wszystko”, kolejnego panaceum. Natomiast jego tradycyjne użytkowanie na obszarze naturalnego występowania ma długą historię, a literatura dostarcza sporo spójnych danych, z różnych regionów, o jego leczniczym wykorzystaniu przy konkretnych schorzeniach. Mam nadzieję, że po przebrnięciu przez ten, w zamyśle zwarty, tekst będzie dla Was jasne, dlaczego warto mieć gojnik w swojej ziołowej, domowej apteczce i kiedy po niego siegnąć!

Taki trochę czystek, ale nie do końca…

Kto się zdziebkę ziołami interesuje pewnie o czystku słyszał, a nawet jeśli się nie interesuje to bardzo prawdobodobne, że mu się o uszy nazwa obiła, np. jako nowinka w pracy od rozentuzjowanych kolegów. Jest to również roślina śródziemnomorska, zawierająca znaczną ilość związków fenolowych podobnie do gojnika. Napisano o niej już mnóstwo, często przypisując na wyrost pewne właściwości. W Polsce czystek zrobił furorę, natomiast tam skąd pochodzi jest prawie nieznany. Jak na obecny moment, odwrotnie rzecz się ma z gojnikiem, o którym wiedza u nas dopiero raczkuje, mimo swojej ogromnej popularności na południu.

Gojnik, który wiele ma imion

…spośród których wymienię chociażby:

  • Mountain tea – nazwa anglojęzyczna, nawiązuje do górzystych terenów (powyżej 1000m n.p.m.), na których gojnik występuje. Preferuje skaliste, słoneczne zbocza.

  • Shepherd’s tea (herbatka pasterzy) – jako, że z rośliny tej często herbaty przygotowywali pasterze wypasający owce wysoko w górach.

  • Ironwort (żelazne ziele) – nazwa ta używana jest od czasów starożytnych, gdyż zioło to stosowano na rany odniesione przez żołnierzy podczas walki. Dioskurydes zalecał, biorącym udział w bitwie, picie gojnika dla wzmocnienia sił, odmłodzenia, szybszej i pełniejszej regeneracji.

  • Malotira – nazwa używana tylko na Krecie, etymologicznie nawiązuje do właściwości tego zioła, które „wypędza różne schorzenia”.

  • Caj Mali – stosowana w Albanii.

  • Mursalski tea – nazwa bułgarska.

  • Planinski Tea – nazwa macedońska.

W praktyce, w zależności od regionu tych nazw jest jeszcze więcej, co świadczy o popularności gojnika i zakorzenieniu w kulturze.

Botanikowi sama nazwa gojnik powie niewiele, więc warto żebym go w systematyce gdzieś zakotwiczła. Roślinka, która trafia na nasz rynek to najprawdobniej Sideritis scardica Griseb. W krajach Bałkańskich występuje przynajmniej kilkanaście gatunków gojników, wśród których najpopularniejszy jest ten wyżej wspomniany oraz Sideritis clandestina, S. raeseri, S. syriaca. Na tych też gatunkach były przeprowadzane badania fitochemiczne. Bardziej w systematykę zagłębiać się nie będę, wspomnę tylko, że gojniki przysparzają taksonomom sporych kłopotów, a oficjalna liczba gatunków co jakiś czas się zmienia.

W niektórych krajach gojnik jest zagrożony wyginięciem (EN), dlatego jego zbiór ze stanu naturalnego jest zabroniony. Dla przykładu w Grecji, Bułgarii czy Macedonii zakładane są plantacje gojników. Takie jak na zdjęciu poniżej.

Gojnik tuż po zbiorze (zdj. pochodzi ze strony http://lefteria.blogspot.com)

Fitochemia

Gojniki to najczęściej byliny, należące do tej samej rodziny botanicznej co mięta czy jasnota biała, czyli Lamiaceae. W zależności od gatunku i miejsca występowania, różna jest zawartość substancji czynnych w roślinie. Oznaczono w nich terpeny, olejek eteryczny bogaty m.in. w karwakrol, flawonoidy, kumaryny, irydoidy, lignany i sterole, co świadczy o bogatej fitochemii gojników. Substancje te zawarte są zarówno w łodydze, listkach jak i kwiatostanach.

Gojnik o specyficznym, całkiem przyjemnym i delikatnym smaku!

_MG_5822

Kolejno: zaparzone kwiatostany gojnika, suszony kwiatostan, napar z gojnika

Poleca się zaparzać fragment kwitnącej rośliny, bądź same tzw. „kwiatki” wrzącą wodą

lub gotować roślinkę 5-10 minut na wolnym ogniu.

Herbatka z 2-3 „kwiatków” (ok. 3g) na 200ml wrzącej wody.

_MG_5830

Napar z gojnika

Na ludowo

W różnych, odległych od siebie regionach, herbatka z gojnika stosowana jest przede wszystkim na problemy z drogami oddechowymi:

  • kaszel
  • ból gardła

  • zapalenie zatok

  • zapalenie oskrzeli

  • astmę

  • rozedmę płuc

Można go również stosować przy:

  • delikatnych zaburzeniach żołądkowo-jelitowych

  • lekkim napieciu nerwowym

  • kamieniach nerkowych

  • wrzodach

Znacząca jest również zawartość makroelementów – kolejno potas, wapń, magnez, fosfor i żelazo, dlatego polecany jest do picia anemikom, jak i również mikrominerałów, np. cynku, manganu, boru czy miedzi.

Wykazuje też właściwosci przeciwzapalne, dlatego polecany jest przy:

  • alergii,

  • grypie

  • przeziębieniu

Na fachowo

Dotychczas nie przeprowadzono badań klinicznych na ludziach z udziałem gojnika, jednak z badań in vitro i in vivo przeprowadzonych na myszach czy szczurach wynika, że picie herbatki z gojnika zmiejsza odkładanie się złogów białkowych (α-amyloidu) w mózgu, które związane są bezpośrednio z chorobą Alzheimera.

Natomiast w eksperymentach, w których zastosowano wyciągi alkoholowe z gojnika, wykazano właściwości antybakteryjne rośliny, nawet na takie gatunki bakterii jak gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus), pałeczka ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa), pałeczka okrężnicy (Escherichia coli) i kilka innych oraz antygrzybiczne w przypadku zmory przewodu pokarmowego współczesnego człowieka – Candida albicans.

W badanich w 2012 roku wykazano również, że wyciągi alkoholowe z gojnika hamują również wychwyt zwrotny takich neuroprzekaźników jak serotonina, dopamina i noradrenalina, co może mieć znaczenie w leczeniu chorób układu nerwowego.

Jeśli ktoś jest zainteresowany żródłami literaturowymi do przytoczonych informacji na prośbę podam link.

Różeniec górski – korzeń co podnosi na duchu

Różeniec górski – korzeń co podnosi na duchu

    Różeniec górski w całej okazałości (by Opioła Jerzy – Praca własna, CC BY 2.5)

Roślinę tę poznałam na studiach w trakcie zajęć terenowo-wyjazdowych na Babiej Górze. Wspinaliśmy się bardzo wąską ścieżką mając, z lewej strony całkiem stromy zieleniejący stok, obrośnięty właśnie owocującą na karminowo borówką brusznicą (Vaccinium vitis-ideae), natomiast z prawej (prawie) nagą skałę. W pewnym momencie nasza dotychczas żwawo przemieszczająca się gęsiego studencka grupka została lekko „przykorkowana”, gdyż kogoś z przodu dopadły wysokościowe lęki. Przyszło nam cierpliwie czekać, aż miną. Miałam szczęście wpinać się tuż za prowadzącym, który jako botaniczny erudyta nic innego tylko rozejrzał się dokoła i w tej prawie nagiej skale wypatrzył właśnie różeńca. Pokazał nam ten charakterystyczny górski, rosnący na wapieniach gatunek, którego kłącze (podziemna łodyga) wydziela delikatny różany zapach, za który odpowiada przede wszystkim obecny w olejku eterycznym geraniol. Dowiedziałam się wtedy, że ekstrahuje się z niego olejeki zapachowe. Szkoda, że jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mieliśmy pod ręką lekarstwo na strach i praliż, który dopadł niespodziewanie koleżankę. Możliwe, że gdyby pożuła w ustach chwilę kawałek kłącza różeńca, na wzór Lapończyków, którzy robili tak w trakcie długich i męczących wypraw, dużo szybciej ruszyłaby dziarsko do przodu. Mimo to nie polecam nikomu takiej praktyki, gdyż jest to gatunek w Polsce chroniony, bardzo rzadki w naszych górach, występuje tylko w Karpatach i Sudetach. Rodzime okazy lepiej podziwiać z dystansu. Obecnie do celów leczniczych wykorzystuje się okazy pochodzące z szeroko zakrojonych upraw.

Linneusz ochrzcił ten gatunek nazwą Rhiodiola rosea. Nazywany jest on jeszcze arktycznym korzeniem (z tego względu, że naturalnie występuje w górach półkuli północnej, szczególnie rejonach arktycznych), złotym korzeniem (od żółtawego miąższu kłącza i jego właściwości), a w medycynie chińskiej Hong Jing Tian.

Na ludowo

W medycynie ludowej ma bardzo długą tradycję użytkowania. Na Syberii leczono nim przeziębienie i grypę. Wikingowie przyjmowali różeniec dla zwiększenia swojej wytrzymałości fizycznej. Chińczycy organizowali specjalne ekspedycje, aby sprowadzić roślinę do kraju. Mongolscy lekarze zalecali stosować ją przy gruźlicy i raku. Szlakami handlowymi dotarła na Kaukaz, gdzie roślina zakorzeniła się w tamtejszej kulturze. Wśród Gruzinów istniał zwyczaj wręczania młodej parze bukietów z różeńca dla zapewnienia jej płodności i zdrowia dzieciom.

Arktyczny korzeń został opisany w pierwszej szwedzkiej farmakopei w XVIII w. jako psychostymulant. Szczególnie dużo badań w drugiej połowie XX wieku, na różeńcu górskim, przeprowadzili Rosjanie. Obecnie prowadzone są intensywne eksperymenty na całym świecie. Dostępnych jest mnóstwo anglojęzycznych publikacji (kilkaset!) na temat właściwości fitochemicznych różeńca oraz przeprowadzono z jego udziałem sporo badań klinicznych. Przestudiowałam niektóre z nich żeby przybliżyć sobie i Wam Rhodiola rosea.

Uważam, że jest to roślina godna uwagi, gdyż:

– po pierwsze wykazuje niepowtarzalne i potwierdzone właściwości, w swojej praktyce dostaję całkiem sporo informacji zwrotnych o pozytywnym działaniu,

– po drugie jest stosunkowo bezpieczna w stosowaniu,

– po trzecie jest dostępna w postaci ziołowych preparatów,

– jest możliwa w uprawie w naszych warunkach, przede wszystkim przez pasjonatów, gdyż wymaga cierpliwości – surowiec pozyskuje się z 5-6-letniej rośliny (uprawa opisana jest, np. na stronie http://www.adaptogeny.elektroda.eu).

Na fachowo

O co właściwie chodzi z tym różeńcem?

W przyrodzie znaleźć można liczne gatunki pokrewne różeńcowi górskiemu. W obrębie rodzaju Rhiodiola znajduje się ok. 35 gatunków. Jedną z ich cech wspólnych jest obecności salidrozydów, związków wykazujących właściwości przeciwzapalne, przeciwdepresyjne, stymulujące układ nerwowy. Jednak różeniec górski zawiera specyficzną grupę związków należącą do fenylopropanoidów (rozynę, rozawinę i rozarynę), które występują tylko w kłączu tego gatunku. Wszelkie preparaty powinny być wolne od domieszek innych gatunków.

Różeniec należy do ciekawej grupy roślin nazywanych (za rosyjskim botanikiem i taksonomem Krylowem, który w 1961 roku odkrył na nowo różeniec w czasie wyprawy  na Ałtaj) adaptogenami, czyli roślinami, które ogólnie zwiększają naszą wytrzymałość i odporność na stres.

W licznych badaniach in vivo i in vitro wykazano takie właściwości różeńca górskiego jak:

  • stymulujące układ nerwowy: zwiększające tzw. funkcje poznawcze czyli poprawia się pamięć, koncentrację, zdolność analizowania, planowania, uczenia się, logicznego wnioskowania (przeprowadzono między innymi badania na studentach).
  • ochronne na układ krążenia (zwłaszcza jeśli dolegliwości spowodowane są przez stres), przeciwarytmiczne
  • hepatoprotekcyjne
  • przeciwutleniające, przeciwzapalne, przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne
  • regulujące układ endokrynny
  • przeciwlękowe i przeciwdepresyjne (hamowanie działanie monoaminooksydazy A, dzięki czemu zwiększa się poziom serotoniny, dopaminy i adrenaliny)
  • zmiejszające zmęczenie i wyczerpanie, podnosi wytrzymałość na stres. Przypuszcza się, że u podstaw takich efektów znajduje się kilka mechanizmów działania, m.in. redukacja poziomu kortyzolu (hormonu długotrwałego stresu)
  • zwiększające odporność niespecyficzną układu immunologicznego
  • podnoszące potencję i sprawność seksualną
  • przedłużające generalnie nasze życie.

Ogólnie różeniec polecany jest przy zmęczeniu, długotrwałym stresie, obniżonym nastroju i odporności, zaburzeniach lękowych, depresji, zmniejszonej potencji, wzmożonym wysiłku intelektualnym i fizycznym.

Autorzy publikacji sugerują, że ekstrakty z różeńca mogą w przyszłości być wykorzystywane do hamowania rozwoju cukrzycy i chorób neurodegeneracyjnych takich jak, np. choroba Alzheimera, Parkinsona, jednak potrzebne są dla potwierdzenia tych przypuszczeń dalsze badania.

Istotna jest zawartość substancji czynnych (standaryzacja) w przyjmowanych preparatach. Zbyt małe ich stężenie lub zbyt duże sprawia, że nie wykazują one oczekiwanych efektów.

Niestety nie są dostępne jednoznaczne zalecenia co do przyjmowanych dawek. Z różeńca pozyskuje się wyciągi wodno-alkoholowe dostępne w postaci, np. tabletek.

Według jednych danych, dla poprawy nastroju, zalecane jest przyjmowanie preparatów w dawce

100-680 mg/dzień najczęściej w podzielonych dawkach na 2-3 razy dziennie (czyli, np. 200mg 2 razy dziennie) przez okres 5-6 tygodni.

Przepis nanalewkę na korzeniu różeńca górskiego

30 gramów suchego korzenia różeńca górkiego zalewa się 150ml czystej 40% wódki.

Co jakiś czas należy wstrząsnąć. Nalewka jest gotowa po 3-5 dniach trzymania w pokojowej temperaturze.

(10 kropli to ok . 100-150mg ekstraktu)

Zalecenia ogólne: 5-10 kropli 2-3 razy dziennie przez 10-20 dni. Najlepiej 30 min. przed jedzeniem.

Przy depresji przyjmowanie kropelek można przedłużyć do 1-2 miesięcy.

Znalazłam również przepis na ukraiński tonik na bazie różeńca górskiego, jest to:

Nastojka

„Należy wziąć równą część świeżego kłącza różeńca i równą część 80% alkoholu. Odstawić miksutę na kilkanaście dni, aż do momentu zmiany zabarwienia płynu na kolor buraczkowo-czerwony. Stosuj 1-2 łyżeczek każdego poranka.”

Herbatka z różeńca

Różeniec można również przyjmować w postaci wyciagu wodnego, czy po prostu zalania 1 łyżeczki (ok. 5 g) sproszkowanego korzenia 1 szklanką wrzątku. Herbatkę należy parzyć pod przykryciem nawet do 4 godzin. Po tym czasie odcedzić i pić małymi łyczkami w 3 lub 5 porcjach w ciągu dnia. Ze względu na dość intensywny różany posmak można dodać do naparu jakiegoś soku, np. malinowego.

Przeciwskazania

Według literatury jest dosyć ciężko przedawkować arktyczny korzeń. Nie należy go przyjmować przy chorobie dwubiegunowej ze względu na stymulujące działanie wyciągów, które mogą nasilić stany pobudzenia i doprowadzić do manii.

Należy również pamiętać, że przyjmowanie z innymi psychostymulantami jak, np. żeń-szeń koreański czy syberyjski (eleuterokok) nasila ich działanie.

Pamiętajcie, że przyjmowanie różeńca w godzinach popłudniowych lub wieczornych może powodować problemy z zaśnięciem.