Tag Archives: napar

Wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris), z którego nie tylko piwo warzono

Wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris), z którego nie tylko piwo warzono

Calluna vulgaris – wrzos zwyczajny

Tak, tak jeszcze w średniowieczu, zanim popularność zdobył chmiel, w krajach nordyckich warzono piwo z dodatkiem wrzosu (1). Entuzjastom domowego browarnictwa napomknę tylko, że wrzos przed użyciem trzeba dobrze oczyścić, bo na spodzie listków może się zdarzyć toksyczny grzyb podobny do sporyszu.

wrzos zwyczajny - krzewinka w swoim naturalnym sosnowym siedlisku

wrzos zwyczajny – krzewinka w swoim naturalnym sosnowym siedlisku

Wrzos stanowi charakterystyczny podszyt borów sosnowych lub lasów brzozowych. Urośnie tam gdzie jest sucha, piaszczysta gleba, klasyfikowana jako uboga. Lubi też miejsca nasłonecznione. Jeśli ktoś chce go posadzić w ogródku trzeba pamiętać, że dobrze ma się tam, gdzie jest kwaśno (poniżej 6,5 pH). Wrzos to roślina piękna i użyteczna, stanowi ikonę Szkocji, ale też inne północne kraje się nim chlubią. Subtelna, aczkolwiek wytrzymała roślinka radzi sobie z syberyjskimi mrozami, jak i dziarsko odradza się po pożarach. Wrzos popłynął z człowiekiem do Nowej Zelandii i tam stał się rośliną inwazyjną, której populację, metodą biologiczną, na szczęście reguluje pewien chrząszcz (jeśli ktoś jest ciekaw szczegółów odsyłam do artykułu w j. angielskim – 2).

Masowo występujący wrzos daje spektakularny efekt różowo-fioletowego, pastelowego dywanu, który żyje i brzęczy tysiącami odwiedzających go pszczół spijających nektar. Miód wrzosowy należy do unikalnych produktów o mocnym, wyrazistym, lekko kwaśnym smaku. Jest antybakteryjny jak każdy prawdziwy miód. Bardzo gęsty i lepki, co przysparza pszczelarzom pewne trudności, z tego powodu podobno często sprzedaje się go w plastrach (ja takiego w Polsce nie widziałam, ale bardzo chętnie bym spróbowała).

joannaodziol.pl

kwitnący wrzos

Czteropłatkowe kwiatki wyglądają jak dzwoneczki, o których delikatne „ścianki” obija się słupek, triumfujący ponad ośmioma pręcikami. Zebrane w grona zwisają jednostronnie na sztywnych łodyżkach. Do cechy tej nawiązuje nazwa łacińska calluna – pochodzi od greckiego słowa „kallyno” co znaczy =czyścić, zamiatać – gdyż ze sztywnych pędów tej krzewinki robiono miotły (3). Kwiatki te są suche i trwałe dlatego świetnie nadają się na bukiety (4). Wrzos także barwi tkaniny na żółto. Z ciekawszych niezwykłych zastosowań przytoczę jeszcze: ekopoduszeczki wypchane wrzosem, wyplatane z niego kosze, czy piszczałki jakimiś sprytnymi sposobami strugane z dolnych, grubszych pędów (5).

joannaodziol.pl

gotowy do zbioru wrzos zwyczajny

 

Wrzos w ziołolecznictwie ma bardzo długą i ugruntowaną tradycję stosowania. Nie jest to zioło superprzebadane, ale jest bezpieczne.

Na ludowo

Herbatki z kwitnących pędów przyjmowano przy reumatyzmie, artretyzmie, przeziębieniu, anemii i bezsenności.

Kąpiele robiono przy chorobach reumatycznych (6).

Na fachowo

Zbiór.

Ścina się kwitnące, górne pędy pod koniec sierpnia i we wrześniu. Suszy się w cieniu i przewiewie. Surowcem jest kwiat wrzosu (Callunae flos). Ja obłuskiwałam kwiaty z gałązek ręcznie. Łatwo odpadały wraz z listkami. Potem wystarczy przesiać na sitku z oczkami większymi od kwiatów, żeby oddzielić kwiatki od reszty (gałązek i liści).

Fitochemia.

Wrzos zawiera garbniki, gorycze, flawonoidy, arbutynę (podobnie jak liść borówki brusznicy), alkaloid erykodynę, kwasy organiczne, olejek eteryczny, sporo soli mineralnych, w tym krzemionki.

Działanie.

– moczopędne

– antybakteryjne

– oczyszczające

– ściągające

– wykrztuśne

– napotne

– rozkurczowe

– uspokajające

– żółciopędne

Stąd znajduje zastosowanie.

– w reumatyzmie i dnie moczanowej

– szczególnie przy stanach zapalnych dróg moczowych

– w przeziębieniu i kaszlu

– bezsenności i nerwowości

– braku łaknienia, zaburzeniach trawienia, biegunce

Jak stosować?

Najlepiej pić napary.

Mogą być z samego wrzosu. Herbatka daje uczucie lekkiego ściągania, jest raczej bez smaku, wygląda cudnie!

1,5 łyżki kwiatów zalać 2 szklankami wrzątku. Parzyć 1h. Przecedzić. Pić w 3 porcjach w ciągu dnia, po 0,5 szklanki.

Wrzos działa jednak delikatnie i lepsze efekty daje w mieszankach, które polecam i do pytań zachęcam!

 

Bibliografia.

1. Thomas Pennant, A Tour in Scotland and Voyage to the Hebrides (1772), New Ed. (Birlinn Ltd, 1998) ISBN 1-874744-88-2

2. Peterson et al. 2011. Impact of the heather beetle (Lochmaea suturalis), a biological control agent for heather (Calluna vulgaris), in New Zealand. USDA Forest Service, Pacific Southwest Research Station, Institute of Pacific Islands Forestry, Hilo, USA

3. Mabey. R. Plants with a Purpose. Fontana 1979 ISBN 0-00-635555-2

4. Podbielkowski Z. 1985. Słownik roślin użytkowych. PWRiL. Warszawa

5. Chevallier. A. The Encyclopedia of Medicinal Plants Dorling Kindersley. London 1996 ISBN 9-780751-303148

6. Paluch A. 1988. Świat roślin w tradycyjnych praktykach leczniczych wsi polskiej. Wrocław

Różeniec górski – korzeń co podnosi na duchu

Różeniec górski – korzeń co podnosi na duchu

    Różeniec górski w całej okazałości (by Opioła Jerzy – Praca własna, CC BY 2.5)

Roślinę tę poznałam na studiach w trakcie zajęć terenowo-wyjazdowych na Babiej Górze. Wspinaliśmy się bardzo wąską ścieżką mając, z lewej strony całkiem stromy zieleniejący stok, obrośnięty właśnie owocującą na karminowo borówką brusznicą (Vaccinium vitis-ideae), natomiast z prawej (prawie) nagą skałę. W pewnym momencie nasza dotychczas żwawo przemieszczająca się gęsiego studencka grupka została lekko „przykorkowana”, gdyż kogoś z przodu dopadły wysokościowe lęki. Przyszło nam cierpliwie czekać, aż miną. Miałam szczęście wpinać się tuż za prowadzącym, który jako botaniczny erudyta nic innego tylko rozejrzał się dokoła i w tej prawie nagiej skale wypatrzył właśnie różeńca. Pokazał nam ten charakterystyczny górski, rosnący na wapieniach gatunek, którego kłącze (podziemna łodyga) wydziela delikatny różany zapach, za który odpowiada przede wszystkim obecny w olejku eterycznym geraniol. Dowiedziałam się wtedy, że ekstrahuje się z niego olejeki zapachowe. Szkoda, że jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mieliśmy pod ręką lekarstwo na strach i praliż, który dopadł niespodziewanie koleżankę. Możliwe, że gdyby pożuła w ustach chwilę kawałek kłącza różeńca, na wzór Lapończyków, którzy robili tak w trakcie długich i męczących wypraw, dużo szybciej ruszyłaby dziarsko do przodu. Mimo to nie polecam nikomu takiej praktyki, gdyż jest to gatunek w Polsce chroniony, bardzo rzadki w naszych górach, występuje tylko w Karpatach i Sudetach. Rodzime okazy lepiej podziwiać z dystansu. Obecnie do celów leczniczych wykorzystuje się okazy pochodzące z szeroko zakrojonych upraw.

Linneusz ochrzcił ten gatunek nazwą Rhiodiola rosea. Nazywany jest on jeszcze arktycznym korzeniem (z tego względu, że naturalnie występuje w górach półkuli północnej, szczególnie rejonach arktycznych), złotym korzeniem (od żółtawego miąższu kłącza i jego właściwości), a w medycynie chińskiej Hong Jing Tian.

Na ludowo

W medycynie ludowej ma bardzo długą tradycję użytkowania. Na Syberii leczono nim przeziębienie i grypę. Wikingowie przyjmowali różeniec dla zwiększenia swojej wytrzymałości fizycznej. Chińczycy organizowali specjalne ekspedycje, aby sprowadzić roślinę do kraju. Mongolscy lekarze zalecali stosować ją przy gruźlicy i raku. Szlakami handlowymi dotarła na Kaukaz, gdzie roślina zakorzeniła się w tamtejszej kulturze. Wśród Gruzinów istniał zwyczaj wręczania młodej parze bukietów z różeńca dla zapewnienia jej płodności i zdrowia dzieciom.

Arktyczny korzeń został opisany w pierwszej szwedzkiej farmakopei w XVIII w. jako psychostymulant. Szczególnie dużo badań w drugiej połowie XX wieku, na różeńcu górskim, przeprowadzili Rosjanie. Obecnie prowadzone są intensywne eksperymenty na całym świecie. Dostępnych jest mnóstwo anglojęzycznych publikacji (kilkaset!) na temat właściwości fitochemicznych różeńca oraz przeprowadzono z jego udziałem sporo badań klinicznych. Przestudiowałam niektóre z nich żeby przybliżyć sobie i Wam Rhodiola rosea.

Uważam, że jest to roślina godna uwagi, gdyż:

– po pierwsze wykazuje niepowtarzalne i potwierdzone właściwości, w swojej praktyce dostaję całkiem sporo informacji zwrotnych o pozytywnym działaniu,

– po drugie jest stosunkowo bezpieczna w stosowaniu,

– po trzecie jest dostępna w postaci ziołowych preparatów,

– jest możliwa w uprawie w naszych warunkach, przede wszystkim przez pasjonatów, gdyż wymaga cierpliwości – surowiec pozyskuje się z 5-6-letniej rośliny (uprawa opisana jest, np. na stronie http://www.adaptogeny.elektroda.eu).

Na fachowo

O co właściwie chodzi z tym różeńcem?

W przyrodzie znaleźć można liczne gatunki pokrewne różeńcowi górskiemu. W obrębie rodzaju Rhiodiola znajduje się ok. 35 gatunków. Jedną z ich cech wspólnych jest obecności salidrozydów, związków wykazujących właściwości przeciwzapalne, przeciwdepresyjne, stymulujące układ nerwowy. Jednak różeniec górski zawiera specyficzną grupę związków należącą do fenylopropanoidów (rozynę, rozawinę i rozarynę), które występują tylko w kłączu tego gatunku. Wszelkie preparaty powinny być wolne od domieszek innych gatunków.

Różeniec należy do ciekawej grupy roślin nazywanych (za rosyjskim botanikiem i taksonomem Krylowem, który w 1961 roku odkrył na nowo różeniec w czasie wyprawy  na Ałtaj) adaptogenami, czyli roślinami, które ogólnie zwiększają naszą wytrzymałość i odporność na stres.

W licznych badaniach in vivo i in vitro wykazano takie właściwości różeńca górskiego jak:

  • stymulujące układ nerwowy: zwiększające tzw. funkcje poznawcze czyli poprawia się pamięć, koncentrację, zdolność analizowania, planowania, uczenia się, logicznego wnioskowania (przeprowadzono między innymi badania na studentach).
  • ochronne na układ krążenia (zwłaszcza jeśli dolegliwości spowodowane są przez stres), przeciwarytmiczne
  • hepatoprotekcyjne
  • przeciwutleniające, przeciwzapalne, przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne
  • regulujące układ endokrynny
  • przeciwlękowe i przeciwdepresyjne (hamowanie działanie monoaminooksydazy A, dzięki czemu zwiększa się poziom serotoniny, dopaminy i adrenaliny)
  • zmiejszające zmęczenie i wyczerpanie, podnosi wytrzymałość na stres. Przypuszcza się, że u podstaw takich efektów znajduje się kilka mechanizmów działania, m.in. redukacja poziomu kortyzolu (hormonu długotrwałego stresu)
  • zwiększające odporność niespecyficzną układu immunologicznego
  • podnoszące potencję i sprawność seksualną
  • przedłużające generalnie nasze życie.

Ogólnie różeniec polecany jest przy zmęczeniu, długotrwałym stresie, obniżonym nastroju i odporności, zaburzeniach lękowych, depresji, zmniejszonej potencji, wzmożonym wysiłku intelektualnym i fizycznym.

Autorzy publikacji sugerują, że ekstrakty z różeńca mogą w przyszłości być wykorzystywane do hamowania rozwoju cukrzycy i chorób neurodegeneracyjnych takich jak, np. choroba Alzheimera, Parkinsona, jednak potrzebne są dla potwierdzenia tych przypuszczeń dalsze badania.

Istotna jest zawartość substancji czynnych (standaryzacja) w przyjmowanych preparatach. Zbyt małe ich stężenie lub zbyt duże sprawia, że nie wykazują one oczekiwanych efektów.

Niestety nie są dostępne jednoznaczne zalecenia co do przyjmowanych dawek. Z różeńca pozyskuje się wyciągi wodno-alkoholowe dostępne w postaci, np. tabletek.

Według jednych danych, dla poprawy nastroju, zalecane jest przyjmowanie preparatów w dawce

100-680 mg/dzień najczęściej w podzielonych dawkach na 2-3 razy dziennie (czyli, np. 200mg 2 razy dziennie) przez okres 5-6 tygodni.

Przepis nanalewkę na korzeniu różeńca górskiego

30 gramów suchego korzenia różeńca górkiego zalewa się 150ml czystej 40% wódki.

Co jakiś czas należy wstrząsnąć. Nalewka jest gotowa po 3-5 dniach trzymania w pokojowej temperaturze.

(10 kropli to ok . 100-150mg ekstraktu)

Zalecenia ogólne: 5-10 kropli 2-3 razy dziennie przez 10-20 dni. Najlepiej 30 min. przed jedzeniem.

Przy depresji przyjmowanie kropelek można przedłużyć do 1-2 miesięcy.

Znalazłam również przepis na ukraiński tonik na bazie różeńca górskiego, jest to:

Nastojka

„Należy wziąć równą część świeżego kłącza różeńca i równą część 80% alkoholu. Odstawić miksutę na kilkanaście dni, aż do momentu zmiany zabarwienia płynu na kolor buraczkowo-czerwony. Stosuj 1-2 łyżeczek każdego poranka.”

Herbatka z różeńca

Różeniec można również przyjmować w postaci wyciagu wodnego, czy po prostu zalania 1 łyżeczki (ok. 5 g) sproszkowanego korzenia 1 szklanką wrzątku. Herbatkę należy parzyć pod przykryciem nawet do 4 godzin. Po tym czasie odcedzić i pić małymi łyczkami w 3 lub 5 porcjach w ciągu dnia. Ze względu na dość intensywny różany posmak można dodać do naparu jakiegoś soku, np. malinowego.

Przeciwskazania

Według literatury jest dosyć ciężko przedawkować arktyczny korzeń. Nie należy go przyjmować przy chorobie dwubiegunowej ze względu na stymulujące działanie wyciągów, które mogą nasilić stany pobudzenia i doprowadzić do manii.

Należy również pamiętać, że przyjmowanie z innymi psychostymulantami jak, np. żeń-szeń koreański czy syberyjski (eleuterokok) nasila ich działanie.

Pamiętajcie, że przyjmowanie różeńca w godzinach popłudniowych lub wieczornych może powodować problemy z zaśnięciem.