Category Archives: Zioła mniej znane

Liść oliwny – śródziemnomorska gorycz o słodkim działaniu

Liść oliwny – śródziemnomorska gorycz o słodkim działaniu

Chorwackie owce w przydomowym „oliwnym” ogrodzie

Oliwka europejska słynie przede wszystkim z oliwek i tłoczonej z nich oliwy. Mimo światowej popularności nie każdy je jednak lubi. Ja przekonałam się do oliwek całkiem niedawno, jedząc je w śródziemnomorskim kraju, ze słonej zalewy, prosto ze słoiczka. Takie z pestką w środku. Ślinka mi cieknie na samą myśl. Teraz lubię wszelkie oliwki, dodaje do wielu potraw, jednak najlepsze są te z pestką w środku, np. ciemne oliwki z Kalamaty. Mniam! Oczywiście każdy je co lubi. Właściwości oliwy z oliwek, szczególnie tej ekstra virgin są również nie do przecenienia. Bogata w kwasy tłuszczowe jednonienasycone super wpływa na nasz układ krwionośny. Systematycznie spożywana obniża między innymi cholesterol.

Ale ten wpis będzie pewnie dla części z Was zaskakujący – dotyczyć będzie leczniczych właściwości liści drzewa oliwnego! Co ciekawe stosowanych w tradycyjnej medycynie europejskiej od prawie dwóch stuleci. Początkowo herbatę z liści parzyli żołnierze podczas wojny hiszpańskiej na początku XIX wieku. Stosowali ją przy przeziębieniu i gorączce. Profilaktyka picia naparu z liści była popularna wśród Brytyjczyków wracających z kolonii w krajach tropikalnych. Już wtedy podejrzewano, że tajemnica musi tkwić w gorzkim smaku rośliny. Rzeczywiście tak jest! Głównym składnikiem aktywnym jest oleuropeina – gorzki irydoid. Odkryto go na początku kolejnego stulecia.

Drzewo oliwne

Drzewa oliwne pochodzą z krajów śródziemnomorskich. Dzikie drzewka to po łacinie Olea europaea ssp. sylvestris, mają bardziej smukłe liście; natomiast na całym świecie uprawia się kultywary podgatunku Olea europaea ssp. sativa. Jest ich ponad 300! W samych Włoszech uprawia się 150 odmian, głównie aby pozyskiwać z nich oliwki i tłoczyć wyśmienitą oliwę. Drzewo to uprawia się we wszystkich krajach, w których klimat jest ku temu odpowiedni, np. w Indiach, krajach południowoafrykańskich, Kalifornii, Brazylii czy nawet Australii.

Stary gaj oliwny

Dzikie drzewa oliwne mogą być bardzo stare. Co utknęło mi w pamięci, niektóre z nich mogą mieć nawet 2 tysiące lat. Byłam kiedyś w gaju oliwnym (takim jak na zdjęciu powyżej), który miał ok. 400 lat – drzewa wyglądały imponująco. Nie dziwi mnie to ani trochę, zważywszy na fakt, że zawarta w każdej części drzewa oliwnego oleuropeina czyni je szczególnie odpornym na wszelkie insekty, bakterie, wirusy i grzyby. Robi się intrygująco? Ah!

Czy widzieliście kiedyś jakie piękne użytkowe przedmioty można wyrabiać z drewna oliwnego?  Charakteryzuje je niesamowita gładkość i żywa barwa, a coroczne przyrosty wyglądają jak zastygła magma.

Magmowy moździeż

Na ludowo

  • Francuzi stosowali liście oliwne przede wszystkim jako lek moczopędny, często robili mieszanki z liśćmi brzozy.
  • Powszechnie znane było zastosowanie przeciwarytmiczne i obniżające ciśnienie oraz przeciwcukrzycowe.
  • Liście oliwne stosowane są także w tradycji medycyny greko-indyjskiej: Unani.
  • Herbatki z suszonych liści stosowano również przy biegunkach.
  • Japończycy zaparzali wrzątkiem suszoną korę i pili ją na reumatyzm, przeziębienie i wszelkie stany zapalane.
  • Z liści gdzieniegdzie robiono papkę, którą przykładano na rany.
  • Natomiast Marokańczycy wykorzystują olejek eteryczny z liści i spożywają go przy zaparciach, bólu wątroby lub jako tonik do włosów.

Na fachowo

Z ekstraktami z liści oliwnych zrobiono liczne badania in vitro ale także badania kliniczne. Podsumowując doniesienia, śmiało można stosować liście oliwne zarówno świeże, ale przede wszystkim suszone.

Trzy sposoby przyjmowania liścia oliwnego:

  1. Dla twardzieli – picie soku wyciskanego z liści – 2 łyżki stołowe dziennie. Smak jest niedoopisania.
  2. Herbata czyli napar: 1 łyżeczka suszonych liści/1 szklankę wrzątku. Parzyć 15 min. Pić max 3 szklanki dziennie.
  3. Kapsułki ze sproszkowanym liściem: 200-400mg/3 razy dziennie. Przyjmować od 2-4 tygodni bez przerwy. Lub kapsułki z ekstraktem przyjmowane według zaleceń na opakowaniu.
  • Godne uwagi są właściwości przeciwwirusowe, gdyż stosowana profilaktycznie oraz w chorobie oliwka wspomaga naszą walkę z patogenami. Znam przypadki osób z niedoborami odporności, które oliwka, przyjmowana w okresie największego narażenia na grypy, skutecznie przed chorobą ochroniła
  • Kolejnym ciekawym zastosowanie jest profilaktyka opryszczki – choroby wirusowe
  • O tym jak silne właściwości przeciwwirusowe ma oliwka dowodzą ostatnie badanie na wirusie HIV – w których pierwsze wyniki okazały się pozytywne!!!
  • Pomaga też przy chorobach kardiologicznych, obniża ciśnienie, przeciwdziała arytmii
  • Zgarnia wolne rodniki – co wywiera szereg pozytywnych efektów w całym organizmie
  • Obniża poziom cukru
  • Dodam jeszcze tylko, że w jednym badaniu wykazano wpływ oliwki na układ endokrynny – hamujący wydzielanie tyreotropiny przez przysadkę mózgową, zwiększający poziom trójjodotyroniny, natomiast produkcja tyroksyny przez tarczyce pozostała bez zmian.

Przeciwwskazania istnieją dwa: unikać liścia oliwnego powinny osoby na niego uczulone oraz te z kamieniami żółciowymi, gdyż działanie oliwki mogłoby je poruszyć i zatkać przewód żółciowy!

Wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris), z którego nie tylko piwo warzono

Wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris), z którego nie tylko piwo warzono

Calluna vulgaris – wrzos zwyczajny

Tak, tak jeszcze w średniowieczu, zanim popularność zdobył chmiel, w krajach nordyckich warzono piwo z dodatkiem wrzosu (1). Entuzjastom domowego browarnictwa napomknę tylko, że wrzos przed użyciem trzeba dobrze oczyścić, bo na spodzie listków może się zdarzyć toksyczny grzyb podobny do sporyszu.

wrzos zwyczajny - krzewinka w swoim naturalnym sosnowym siedlisku

wrzos zwyczajny – krzewinka w swoim naturalnym sosnowym siedlisku

Wrzos stanowi charakterystyczny podszyt borów sosnowych lub lasów brzozowych. Urośnie tam gdzie jest sucha, piaszczysta gleba, klasyfikowana jako uboga. Lubi też miejsca nasłonecznione. Jeśli ktoś chce go posadzić w ogródku trzeba pamiętać, że dobrze ma się tam, gdzie jest kwaśno (poniżej 6,5 pH). Wrzos to roślina piękna i użyteczna, stanowi ikonę Szkocji, ale też inne północne kraje się nim chlubią. Subtelna, aczkolwiek wytrzymała roślinka radzi sobie z syberyjskimi mrozami, jak i dziarsko odradza się po pożarach. Wrzos popłynął z człowiekiem do Nowej Zelandii i tam stał się rośliną inwazyjną, której populację, metodą biologiczną, na szczęście reguluje pewien chrząszcz (jeśli ktoś jest ciekaw szczegółów odsyłam do artykułu w j. angielskim – 2).

Masowo występujący wrzos daje spektakularny efekt różowo-fioletowego, pastelowego dywanu, który żyje i brzęczy tysiącami odwiedzających go pszczół spijających nektar. Miód wrzosowy należy do unikalnych produktów o mocnym, wyrazistym, lekko kwaśnym smaku. Jest antybakteryjny jak każdy prawdziwy miód. Bardzo gęsty i lepki, co przysparza pszczelarzom pewne trudności, z tego powodu podobno często sprzedaje się go w plastrach (ja takiego w Polsce nie widziałam, ale bardzo chętnie bym spróbowała).

joannaodziol.pl

kwitnący wrzos

Czteropłatkowe kwiatki wyglądają jak dzwoneczki, o których delikatne „ścianki” obija się słupek, triumfujący ponad ośmioma pręcikami. Zebrane w grona zwisają jednostronnie na sztywnych łodyżkach. Do cechy tej nawiązuje nazwa łacińska calluna – pochodzi od greckiego słowa „kallyno” co znaczy =czyścić, zamiatać – gdyż ze sztywnych pędów tej krzewinki robiono miotły (3). Kwiatki te są suche i trwałe dlatego świetnie nadają się na bukiety (4). Wrzos także barwi tkaniny na żółto. Z ciekawszych niezwykłych zastosowań przytoczę jeszcze: ekopoduszeczki wypchane wrzosem, wyplatane z niego kosze, czy piszczałki jakimiś sprytnymi sposobami strugane z dolnych, grubszych pędów (5).

joannaodziol.pl

gotowy do zbioru wrzos zwyczajny

 

Wrzos w ziołolecznictwie ma bardzo długą i ugruntowaną tradycję stosowania. Nie jest to zioło superprzebadane, ale jest bezpieczne.

Na ludowo

Herbatki z kwitnących pędów przyjmowano przy reumatyzmie, artretyzmie, przeziębieniu, anemii i bezsenności.

Kąpiele robiono przy chorobach reumatycznych (6).

Na fachowo

Zbiór.

Ścina się kwitnące, górne pędy pod koniec sierpnia i we wrześniu. Suszy się w cieniu i przewiewie. Surowcem jest kwiat wrzosu (Callunae flos). Ja obłuskiwałam kwiaty z gałązek ręcznie. Łatwo odpadały wraz z listkami. Potem wystarczy przesiać na sitku z oczkami większymi od kwiatów, żeby oddzielić kwiatki od reszty (gałązek i liści).

Fitochemia.

Wrzos zawiera garbniki, gorycze, flawonoidy, arbutynę (podobnie jak liść borówki brusznicy), alkaloid erykodynę, kwasy organiczne, olejek eteryczny, sporo soli mineralnych, w tym krzemionki.

Działanie.

– moczopędne

– antybakteryjne

– oczyszczające

– ściągające

– wykrztuśne

– napotne

– rozkurczowe

– uspokajające

– żółciopędne

Stąd znajduje zastosowanie.

– w reumatyzmie i dnie moczanowej

– szczególnie przy stanach zapalnych dróg moczowych

– w przeziębieniu i kaszlu

– bezsenności i nerwowości

– braku łaknienia, zaburzeniach trawienia, biegunce

Jak stosować?

Najlepiej pić napary.

Mogą być z samego wrzosu. Herbatka daje uczucie lekkiego ściągania, jest raczej bez smaku, wygląda cudnie!

1,5 łyżki kwiatów zalać 2 szklankami wrzątku. Parzyć 1h. Przecedzić. Pić w 3 porcjach w ciągu dnia, po 0,5 szklanki.

Wrzos działa jednak delikatnie i lepsze efekty daje w mieszankach, które polecam i do pytań zachęcam!

 

Bibliografia.

1. Thomas Pennant, A Tour in Scotland and Voyage to the Hebrides (1772), New Ed. (Birlinn Ltd, 1998) ISBN 1-874744-88-2

2. Peterson et al. 2011. Impact of the heather beetle (Lochmaea suturalis), a biological control agent for heather (Calluna vulgaris), in New Zealand. USDA Forest Service, Pacific Southwest Research Station, Institute of Pacific Islands Forestry, Hilo, USA

3. Mabey. R. Plants with a Purpose. Fontana 1979 ISBN 0-00-635555-2

4. Podbielkowski Z. 1985. Słownik roślin użytkowych. PWRiL. Warszawa

5. Chevallier. A. The Encyclopedia of Medicinal Plants Dorling Kindersley. London 1996 ISBN 9-780751-303148

6. Paluch A. 1988. Świat roślin w tradycyjnych praktykach leczniczych wsi polskiej. Wrocław

Lnica pospolita (Linaria vulgaris Mill.), inaczej dzika lwia paszcza co z Maryjki pantofelkami w konkury szła.

Lnica pospolita (Linaria vulgaris Mill.), inaczej dzika lwia paszcza co z Maryjki pantofelkami w konkury szła.
Bukiet z lnicy pospolitej

Bukiet z lnicy pospolitej

Lnica to delikatna w budowie roślina wieloletnia, mogąca osiągać prawie metr wysokości, tworząca spore skupiska tam gdzie się pojawi. Mam szczególne upodobanie do jej intensywnie kremowo-żółtych kwiatków. Dość ekstrawaganckich i oryginalnych kwiatów wargowych, gdzie dolna warga jest uwypuklona i zawsze intensywniej zabarwiona, przypomina ogromne owadzie oczy, a u dołu zakończona jest ostrogą. Zebrane w grono na szczycie pędu kuszą trzmiele i pszczoły do zapylenia. Ze względu na przyjemny zapach jak i prawdopodobnie zawarty w niej alkaloid, dawniej na wsiach lnicę wkładano dzieciom pod poduszki żeby szybciej zasnęły. Podobnie robiono z niedojrzałymi makówkami maku lekarskiego czy zielem maku polnego. (Na pewno któryś wpis poświęcę super ciekawym maczkom).

Łan lnicy pospolitej na skraju pola.

Łan lnicy pospolitej na skraju pola.

Lnica to roślina, jak sama nazwa wskazuje, pospolicie występująca. Można ją spotkać na skraju pola uprawnego, lasu, w rowach, przy drodze. Polska nazwa i angielska – toadflax – wskazują na pewne koneksje z lnem. Otóż lnica zasłynęła jako częsty chwast pojawiający się w uprawach lnu. W całej Europie, również w Polsce, aż po Syberię występuje naturalnie. Od XVII wieku była intensywnie introdukowana na innych kontynentach, poczynając od Ameryki Północnej… Wprowadzano ją do uprawy ze względu na wyjątkowo ozdobne kwiaty, nadające się do bukietów i ogródków przydomowych, a także ze względu na właściwości lecznicze. Dziś występuje dziko w większości Stanów USA, w Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, Japonii, a nawet Chile i stanowi niemały problem. W Stanach zalicza się ją do inwazyjnych gatunków, który zagraża rodzimej florze, jest poważnym chwastem w uprawach, pojawia się masowo na pastwiskach. Do kategorii inwazyjna – zaliczyli ją nawet Serbowie, mimo iż w Serbii jest gatunkiem rodzimym.

Ekologia

Lnica bardzo łatwo się rozprzestrzenia z tego względu, że:

  • Jedna roślina może wydać nawet 30 tysięcy nasion, ukrytych w torebkach, łatwo przenoszonych przez wiatr.

  • Potrafi się również rozmnażać wegetatywnie (czyli bez wydawania nasion) poprzez rozłogi.

  • Wrasta w glebę bardzo głęboko, jej korzeń może mieć nawet 1 metr długości!

  • Jest w stanie dostosować się do prawie każdych warunków; rośnie na piaskach, żwirach, zboczach górskich, brzegach rzecznych, przydrożach, a nawet nadmorkich skałach w Finlandii.

Etnobotanika

W Polsce tradycyjnie nazywano ją Pantofelkami Matki Boskiej lub dziką lwią paszczą ze względu na kształt kwiatów. Podobnie jak kwitnąca mydlnica, lnica jest dobrze widoczna w nocy, stąd nazwa – nocne ziele. Natomiast niektóre nazwy anglojęzyczne są dużo mniej przychylne, co świadczy o negatywnym stosunku do tej rośliny, ze względu na problemy z nią związane. Nazywano ją chociażby: – diabelskim lnem – diabelskim kwiatem – fałszywym lnem – bezczelnym prawnikiem! Jednak również zabawnie: – cielęcym pyszczkiem – jaja&masło – królicze usta – małpi kwiat. Oczywiście to wszystko w wolnym tłumaczeniu 😉

Lnicę znałam wcześniej, ale w tym roku po raz pierwszy ją zebrałam i wysuszyłam. W jaki sposób i kiedy, o tym potem. Lnica jest ziołem dawniej szeroko stosowanym

(świetnie nadaje się do barwienia tkanin na żółty kolor),

natomiast obecnie nie zbyt docenianym w ziołolecznictwie. Nie można jej kupić w zielarni ani aptece, istnieje pewien argument przemawiający za tym stanem… Ciężko poszukać rzetelnych informacji na temat jej właściwości leczniczych. W moim stosie książek o ziołach, tylko w trzech znalazłam informacje o lnicy, jednak były to informacje spójne.

Na początek parę uwag i przeciwwskazań:

– Lnicy nie powinny stosować kobiety w ciąży!

– Nie jest to zioło TOTALNIE bezpieczne, ale prawie ŻADNE takie nie jest. Jak wiadomo wszystko zależy od dawki. Mi ostatnio zaszkodziła dla przykładu lipa (i nie była to reakcja alergiczna tylko działanie uboczne, o którym w literaturze nie jest napisane).

– Znalazłam informacje, że lnica może być lekko toksyczna przy przedawkowaniu, wywołać mdłości i wymioty, dlatego muszę o tym wspomnieć.

– Jednak warto podkreślić, że ma długą historię stosowania!

Lnica pospolita w promieniach zachodzącego słońca.

Lnica pospolita w promieniach zachodzącego słońca.

Zbiór i suszenie

Ścinamy ziele w fazie kwitnienia (kwitnie od czerwca do września), mniej więcej pędy długości 25cm. Ja zebrałam lnicę w połowie lipca, robiłam to nożyczkami i nie napotkałam przy tym żadnych problemów.

Tradycyjnie suszy się ją rozłożoną cienką warstwą w ciemnym i przewiewnym pomieszczeniu. Po wysuszeniu powinna mieć nadal swój naturalny kolor.

Można stosować również świeże ziele.

Fitochemia

  • Zawiera alkaloid peganinę – flawonoidy (m.in. linarynę i neolinarynę) – sterole – śluzy – aminokwasy – pektyny – garbniki – sole mineralne→ wg dr Ożarowskiego

  • Dodatkowo glikozydy cyjanogenne, irydoidy → wg dr Różańskiego

Właściwości

przede wszystkim łagodnie przeczyszczające

– moczopędne

– żółciopędne

– ściągające

– przeciwzapalne

– przeciwbakteryjne

– oczyszczające

Zastosowanie

wewnętrzne:

– przewlekłe zaparcia

– żółtaczka

– problemy wątrobowe

– problemy z woreczkiem żółciowym

– stany zapalne skóry

– trądzik

Dr A. Ożarowski zalecał sporządzić napar: 1 łyżkę suszonego ziela lnicy zalać szklanką wrzątku. Parzyć 15 min pod przykryciem. Pić 3 razy dziennie po 0,5 szklanki.

Lnica zalecana jest w mieszankach, osobiście jako zwolenniczka mieszanek również dodałabym do lnicy inne zioła, np. korę kruszyny lub rzewienia dla wzmocnienia działania przeczyszczającego, bądź innych ziół w zależności od przeznaczenia.

zewnętrzne:

– hemoroidy

– stany zapalne skóry

– wrzodziejące ranki

– stany zapalne spojówek

– stany zapalne pochwy (irygacje)

Napar sporządza się z 1 łyżki suszonej lnicy, bądź mieszanki lnicy z innym ziołem w zależności od przeznaczenia. Parzyć 15 min pod przykryciem. Przecedzić. Ostudzone wykorzystać do przemywań, irygacji.

  • Przy stanach zapalnych spojówek można zmieszać lnicę z kwiatem bławatka, liściem babki lancetowatej, bądź zielem świetlika w równych częściach.

  • Do irygacji lub zrobienia ziołowego tamponu można dodać do lnicy korę dębu, liść orzecha włoskiego czy kwiat nagietka w równych częściach i gotować na wolnym ogniu 10 min, a potem przecedzić.

Dodatkowe źródła, oprócz książek zielarskich (przy okazji opiszę z których korzystam:)) i źródeł wspomnianych w tekście:

http://www.cabi.org/isc/datasheet/30828

http://www.pfaf.org/user/Plant.aspx?LatinName=Linaria+vulgaris

Gojnik i jego „kwiatki”

Gojnik i jego „kwiatki”

Gojnik (Mountain tea) w naturze (zdj. ze strony http://shop.balkanherbs.co.uk)

Gojnik to zioło naturalnie występujące na Bałkanach i będące tam rośliną endemiczną, co oznacza, że jego występowanie jest ograniczone i specyficzne dla tego obszaru. Całkiem niedawno pojawił się na polskim rynku i zdobywa coraz większą popularność, spotkać można go nawet w niektórych marketach. Niestety wydaje mi się, że informacje o właściwościach gojnika są mało rozpowszechnione i dość lakoniczne, przywodzące na myśl definicję „zioła na wszystko”, kolejnego panaceum. Natomiast jego tradycyjne użytkowanie na obszarze naturalnego występowania ma długą historię, a literatura dostarcza sporo spójnych danych, z różnych regionów, o jego leczniczym wykorzystaniu przy konkretnych schorzeniach. Mam nadzieję, że po przebrnięciu przez ten, w zamyśle zwarty, tekst będzie dla Was jasne, dlaczego warto mieć gojnik w swojej ziołowej, domowej apteczce i kiedy po niego siegnąć!

Taki trochę czystek, ale nie do końca…

Kto się zdziebkę ziołami interesuje pewnie o czystku słyszał, a nawet jeśli się nie interesuje to bardzo prawdobodobne, że mu się o uszy nazwa obiła, np. jako nowinka w pracy od rozentuzjowanych kolegów. Jest to również roślina śródziemnomorska, zawierająca znaczną ilość związków fenolowych podobnie do gojnika. Napisano o niej już mnóstwo, często przypisując na wyrost pewne właściwości. W Polsce czystek zrobił furorę, natomiast tam skąd pochodzi jest prawie nieznany. Jak na obecny moment, odwrotnie rzecz się ma z gojnikiem, o którym wiedza u nas dopiero raczkuje, mimo swojej ogromnej popularności na południu.

Gojnik, który wiele ma imion

…spośród których wymienię chociażby:

  • Mountain tea – nazwa anglojęzyczna, nawiązuje do górzystych terenów (powyżej 1000m n.p.m.), na których gojnik występuje. Preferuje skaliste, słoneczne zbocza.

  • Shepherd’s tea (herbatka pasterzy) – jako, że z rośliny tej często herbaty przygotowywali pasterze wypasający owce wysoko w górach.

  • Ironwort (żelazne ziele) – nazwa ta używana jest od czasów starożytnych, gdyż zioło to stosowano na rany odniesione przez żołnierzy podczas walki. Dioskurydes zalecał, biorącym udział w bitwie, picie gojnika dla wzmocnienia sił, odmłodzenia, szybszej i pełniejszej regeneracji.

  • Malotira – nazwa używana tylko na Krecie, etymologicznie nawiązuje do właściwości tego zioła, które „wypędza różne schorzenia”.

  • Caj Mali – stosowana w Albanii.

  • Mursalski tea – nazwa bułgarska.

  • Planinski Tea – nazwa macedońska.

W praktyce, w zależności od regionu tych nazw jest jeszcze więcej, co świadczy o popularności gojnika i zakorzenieniu w kulturze.

Botanikowi sama nazwa gojnik powie niewiele, więc warto żebym go w systematyce gdzieś zakotwiczła. Roślinka, która trafia na nasz rynek to najprawdobniej Sideritis scardica Griseb. W krajach Bałkańskich występuje przynajmniej kilkanaście gatunków gojników, wśród których najpopularniejszy jest ten wyżej wspomniany oraz Sideritis clandestina, S. raeseri, S. syriaca. Na tych też gatunkach były przeprowadzane badania fitochemiczne. Bardziej w systematykę zagłębiać się nie będę, wspomnę tylko, że gojniki przysparzają taksonomom sporych kłopotów, a oficjalna liczba gatunków co jakiś czas się zmienia.

W niektórych krajach gojnik jest zagrożony wyginięciem (EN), dlatego jego zbiór ze stanu naturalnego jest zabroniony. Dla przykładu w Grecji, Bułgarii czy Macedonii zakładane są plantacje gojników. Takie jak na zdjęciu poniżej.

Gojnik tuż po zbiorze (zdj. pochodzi ze strony http://lefteria.blogspot.com)

Fitochemia

Gojniki to najczęściej byliny, należące do tej samej rodziny botanicznej co mięta czy jasnota biała, czyli Lamiaceae. W zależności od gatunku i miejsca występowania, różna jest zawartość substancji czynnych w roślinie. Oznaczono w nich terpeny, olejek eteryczny bogaty m.in. w karwakrol, flawonoidy, kumaryny, irydoidy, lignany i sterole, co świadczy o bogatej fitochemii gojników. Substancje te zawarte są zarówno w łodydze, listkach jak i kwiatostanach.

Gojnik o specyficznym, całkiem przyjemnym i delikatnym smaku!

_MG_5822

Kolejno: zaparzone kwiatostany gojnika, suszony kwiatostan, napar z gojnika

Poleca się zaparzać fragment kwitnącej rośliny, bądź same tzw. „kwiatki” wrzącą wodą

lub gotować roślinkę 5-10 minut na wolnym ogniu.

Herbatka z 2-3 „kwiatków” (ok. 3g) na 200ml wrzącej wody.

_MG_5830

Napar z gojnika

Na ludowo

W różnych, odległych od siebie regionach, herbatka z gojnika stosowana jest przede wszystkim na problemy z drogami oddechowymi:

  • kaszel
  • ból gardła

  • zapalenie zatok

  • zapalenie oskrzeli

  • astmę

  • rozedmę płuc

Można go również stosować przy:

  • delikatnych zaburzeniach żołądkowo-jelitowych

  • lekkim napieciu nerwowym

  • kamieniach nerkowych

  • wrzodach

Znacząca jest również zawartość makroelementów – kolejno potas, wapń, magnez, fosfor i żelazo, dlatego polecany jest do picia anemikom, jak i również mikrominerałów, np. cynku, manganu, boru czy miedzi.

Wykazuje też właściwosci przeciwzapalne, dlatego polecany jest przy:

  • alergii,

  • grypie

  • przeziębieniu

Na fachowo

Dotychczas nie przeprowadzono badań klinicznych na ludziach z udziałem gojnika, jednak z badań in vitro i in vivo przeprowadzonych na myszach czy szczurach wynika, że picie herbatki z gojnika zmiejsza odkładanie się złogów białkowych (α-amyloidu) w mózgu, które związane są bezpośrednio z chorobą Alzheimera.

Natomiast w eksperymentach, w których zastosowano wyciągi alkoholowe z gojnika, wykazano właściwości antybakteryjne rośliny, nawet na takie gatunki bakterii jak gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus), pałeczka ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa), pałeczka okrężnicy (Escherichia coli) i kilka innych oraz antygrzybiczne w przypadku zmory przewodu pokarmowego współczesnego człowieka – Candida albicans.

W badanich w 2012 roku wykazano również, że wyciągi alkoholowe z gojnika hamują również wychwyt zwrotny takich neuroprzekaźników jak serotonina, dopamina i noradrenalina, co może mieć znaczenie w leczeniu chorób układu nerwowego.

Jeśli ktoś jest zainteresowany żródłami literaturowymi do przytoczonych informacji na prośbę podam link.

Różeniec górski – korzeń co podnosi na duchu

Różeniec górski – korzeń co podnosi na duchu

    Różeniec górski w całej okazałości (by Opioła Jerzy – Praca własna, CC BY 2.5)

Roślinę tę poznałam na studiach w trakcie zajęć terenowo-wyjazdowych na Babiej Górze. Wspinaliśmy się bardzo wąską ścieżką mając, z lewej strony całkiem stromy zieleniejący stok, obrośnięty właśnie owocującą na karminowo borówką brusznicą (Vaccinium vitis-ideae), natomiast z prawej (prawie) nagą skałę. W pewnym momencie nasza dotychczas żwawo przemieszczająca się gęsiego studencka grupka została lekko „przykorkowana”, gdyż kogoś z przodu dopadły wysokościowe lęki. Przyszło nam cierpliwie czekać, aż miną. Miałam szczęście wpinać się tuż za prowadzącym, który jako botaniczny erudyta nic innego tylko rozejrzał się dokoła i w tej prawie nagiej skale wypatrzył właśnie różeńca. Pokazał nam ten charakterystyczny górski, rosnący na wapieniach gatunek, którego kłącze (podziemna łodyga) wydziela delikatny różany zapach, za który odpowiada przede wszystkim obecny w olejku eterycznym geraniol. Dowiedziałam się wtedy, że ekstrahuje się z niego olejeki zapachowe. Szkoda, że jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mieliśmy pod ręką lekarstwo na strach i praliż, który dopadł niespodziewanie koleżankę. Możliwe, że gdyby pożuła w ustach chwilę kawałek kłącza różeńca, na wzór Lapończyków, którzy robili tak w trakcie długich i męczących wypraw, dużo szybciej ruszyłaby dziarsko do przodu. Mimo to nie polecam nikomu takiej praktyki, gdyż jest to gatunek w Polsce chroniony, bardzo rzadki w naszych górach, występuje tylko w Karpatach i Sudetach. Rodzime okazy lepiej podziwiać z dystansu. Obecnie do celów leczniczych wykorzystuje się okazy pochodzące z szeroko zakrojonych upraw.

Linneusz ochrzcił ten gatunek nazwą Rhiodiola rosea. Nazywany jest on jeszcze arktycznym korzeniem (z tego względu, że naturalnie występuje w górach półkuli północnej, szczególnie rejonach arktycznych), złotym korzeniem (od żółtawego miąższu kłącza i jego właściwości), a w medycynie chińskiej Hong Jing Tian.

Na ludowo

W medycynie ludowej ma bardzo długą tradycję użytkowania. Na Syberii leczono nim przeziębienie i grypę. Wikingowie przyjmowali różeniec dla zwiększenia swojej wytrzymałości fizycznej. Chińczycy organizowali specjalne ekspedycje, aby sprowadzić roślinę do kraju. Mongolscy lekarze zalecali stosować ją przy gruźlicy i raku. Szlakami handlowymi dotarła na Kaukaz, gdzie roślina zakorzeniła się w tamtejszej kulturze. Wśród Gruzinów istniał zwyczaj wręczania młodej parze bukietów z różeńca dla zapewnienia jej płodności i zdrowia dzieciom.

Arktyczny korzeń został opisany w pierwszej szwedzkiej farmakopei w XVIII w. jako psychostymulant. Szczególnie dużo badań w drugiej połowie XX wieku, na różeńcu górskim, przeprowadzili Rosjanie. Obecnie prowadzone są intensywne eksperymenty na całym świecie. Dostępnych jest mnóstwo anglojęzycznych publikacji (kilkaset!) na temat właściwości fitochemicznych różeńca oraz przeprowadzono z jego udziałem sporo badań klinicznych. Przestudiowałam niektóre z nich żeby przybliżyć sobie i Wam Rhodiola rosea.

Uważam, że jest to roślina godna uwagi, gdyż:

– po pierwsze wykazuje niepowtarzalne i potwierdzone właściwości, w swojej praktyce dostaję całkiem sporo informacji zwrotnych o pozytywnym działaniu,

– po drugie jest stosunkowo bezpieczna w stosowaniu,

– po trzecie jest dostępna w postaci ziołowych preparatów,

– jest możliwa w uprawie w naszych warunkach, przede wszystkim przez pasjonatów, gdyż wymaga cierpliwości – surowiec pozyskuje się z 5-6-letniej rośliny (uprawa opisana jest, np. na stronie http://www.adaptogeny.elektroda.eu).

Na fachowo

O co właściwie chodzi z tym różeńcem?

W przyrodzie znaleźć można liczne gatunki pokrewne różeńcowi górskiemu. W obrębie rodzaju Rhiodiola znajduje się ok. 35 gatunków. Jedną z ich cech wspólnych jest obecności salidrozydów, związków wykazujących właściwości przeciwzapalne, przeciwdepresyjne, stymulujące układ nerwowy. Jednak różeniec górski zawiera specyficzną grupę związków należącą do fenylopropanoidów (rozynę, rozawinę i rozarynę), które występują tylko w kłączu tego gatunku. Wszelkie preparaty powinny być wolne od domieszek innych gatunków.

Różeniec należy do ciekawej grupy roślin nazywanych (za rosyjskim botanikiem i taksonomem Krylowem, który w 1961 roku odkrył na nowo różeniec w czasie wyprawy  na Ałtaj) adaptogenami, czyli roślinami, które ogólnie zwiększają naszą wytrzymałość i odporność na stres.

W licznych badaniach in vivo i in vitro wykazano takie właściwości różeńca górskiego jak:

  • stymulujące układ nerwowy: zwiększające tzw. funkcje poznawcze czyli poprawia się pamięć, koncentrację, zdolność analizowania, planowania, uczenia się, logicznego wnioskowania (przeprowadzono między innymi badania na studentach).
  • ochronne na układ krążenia (zwłaszcza jeśli dolegliwości spowodowane są przez stres), przeciwarytmiczne
  • hepatoprotekcyjne
  • przeciwutleniające, przeciwzapalne, przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne
  • regulujące układ endokrynny
  • przeciwlękowe i przeciwdepresyjne (hamowanie działanie monoaminooksydazy A, dzięki czemu zwiększa się poziom serotoniny, dopaminy i adrenaliny)
  • zmiejszające zmęczenie i wyczerpanie, podnosi wytrzymałość na stres. Przypuszcza się, że u podstaw takich efektów znajduje się kilka mechanizmów działania, m.in. redukacja poziomu kortyzolu (hormonu długotrwałego stresu)
  • zwiększające odporność niespecyficzną układu immunologicznego
  • podnoszące potencję i sprawność seksualną
  • przedłużające generalnie nasze życie.

Ogólnie różeniec polecany jest przy zmęczeniu, długotrwałym stresie, obniżonym nastroju i odporności, zaburzeniach lękowych, depresji, zmniejszonej potencji, wzmożonym wysiłku intelektualnym i fizycznym.

Autorzy publikacji sugerują, że ekstrakty z różeńca mogą w przyszłości być wykorzystywane do hamowania rozwoju cukrzycy i chorób neurodegeneracyjnych takich jak, np. choroba Alzheimera, Parkinsona, jednak potrzebne są dla potwierdzenia tych przypuszczeń dalsze badania.

Istotna jest zawartość substancji czynnych (standaryzacja) w przyjmowanych preparatach. Zbyt małe ich stężenie lub zbyt duże sprawia, że nie wykazują one oczekiwanych efektów.

Niestety nie są dostępne jednoznaczne zalecenia co do przyjmowanych dawek. Z różeńca pozyskuje się wyciągi wodno-alkoholowe dostępne w postaci, np. tabletek.

Według jednych danych, dla poprawy nastroju, zalecane jest przyjmowanie preparatów w dawce

100-680 mg/dzień najczęściej w podzielonych dawkach na 2-3 razy dziennie (czyli, np. 200mg 2 razy dziennie) przez okres 5-6 tygodni.

Przepis nanalewkę na korzeniu różeńca górskiego

30 gramów suchego korzenia różeńca górkiego zalewa się 150ml czystej 40% wódki.

Co jakiś czas należy wstrząsnąć. Nalewka jest gotowa po 3-5 dniach trzymania w pokojowej temperaturze.

(10 kropli to ok . 100-150mg ekstraktu)

Zalecenia ogólne: 5-10 kropli 2-3 razy dziennie przez 10-20 dni. Najlepiej 30 min. przed jedzeniem.

Przy depresji przyjmowanie kropelek można przedłużyć do 1-2 miesięcy.

Znalazłam również przepis na ukraiński tonik na bazie różeńca górskiego, jest to:

Nastojka

„Należy wziąć równą część świeżego kłącza różeńca i równą część 80% alkoholu. Odstawić miksutę na kilkanaście dni, aż do momentu zmiany zabarwienia płynu na kolor buraczkowo-czerwony. Stosuj 1-2 łyżeczek każdego poranka.”

Herbatka z różeńca

Różeniec można również przyjmować w postaci wyciagu wodnego, czy po prostu zalania 1 łyżeczki (ok. 5 g) sproszkowanego korzenia 1 szklanką wrzątku. Herbatkę należy parzyć pod przykryciem nawet do 4 godzin. Po tym czasie odcedzić i pić małymi łyczkami w 3 lub 5 porcjach w ciągu dnia. Ze względu na dość intensywny różany posmak można dodać do naparu jakiegoś soku, np. malinowego.

Przeciwskazania

Według literatury jest dosyć ciężko przedawkować arktyczny korzeń. Nie należy go przyjmować przy chorobie dwubiegunowej ze względu na stymulujące działanie wyciągów, które mogą nasilić stany pobudzenia i doprowadzić do manii.

Należy również pamiętać, że przyjmowanie z innymi psychostymulantami jak, np. żeń-szeń koreański czy syberyjski (eleuterokok) nasila ich działanie.

Pamiętajcie, że przyjmowanie różeńca w godzinach popłudniowych lub wieczornych może powodować problemy z zaśnięciem.